Nasza Historia

 Po kilkuset zachodach i wschodach słońca...

... Gdy w stajni Wać Pana Prezesa zabrakło już krwistych koni, stukających kopyt, pachnącego suszonego siana, … łajna… znalazły się tam metalowe Rumaki, a z nimi zapach palonej benzyny, ryk silników,  lśniący chrom. Wać Pan Prezes wciskając się w ciasną skórę, która oplatała jego ciało, założył kowbojki z ostrogami i dosiadł metalowego Rumaka i wyruszył…. Zostawiając długą smugę palonej gumy na asfalcie…. Znikł…..